19 stycznia 2015

Pokój malutkiej M.






Długo to trwało, ale w końcu nadszedł ten czas aby zająć się projektem który jest całkowicie osobisty.
 Za dwa miesiące zostanę mamą po raz drugi i tak jak w przypadku pierwszej córeczki ogarniał mnie szał zakupowy od pierwszych chwil posiadania wiedzy o tej małej fasolce.
W obecnej sytuacji poza faktem, że doba drastycznie się skróciła oraz że po naszym domu buszuje aktywny trzylatek a także ze względu na fakt, że w tymże domu staram się pracować, nie dopadł mnie tak jak poprzednio ten dziki szał zakupowy... do dziś ;)


Uwzględniając moje pasje wiadome stało się rozpoczęcie całego procesu (po jak nazwać dwumiesięczny maraton) od zaprojektowania pokoju dla tej małej istotki w moim brzuchu ;)
A jak mówi przysłowie ... Szewc bez butów chodzi... tak i w moim przypadku zaaranżowanie przestrzeni osobistej jest większym wyzwaniem niż stworzenie pałacu dla szejka.


Ostatecznie stanęło na minimalistycznych formach i możliwości przearanżowania tej powierzchni w miarę potrzeb panny M. ;)
I tak oto w pierwszym etapie odgracony pokój,( który służył za noclegownie dla przybyłych gości) zmienił kolor z okropnie żółtego na śnieżnobiały, dzięki czemu już zyskał miano przyjemnego. Szpecąca szafa na zamówienie wykonana bez namysłu 6 lat temu, została odmalowana na biało wraz z komodą (masowo produkowaną przez znaną wszystkim firmę I.).
O reszcie opowiem wkrótce i wtedy też dołączę zdjęcia...
W temacie dodatków postawiłam na stonowane barwy, gdyż jestem zwolennikiem zasady mniej znaczy więcej. Zresztą w miarę czasu w pokoju dziecięcym pojawia się tyle nadprogramowych zabawek że same w sobie tworzą nieposkromnioną paletę barw.
Sami zobaczcie kilka dodatków, które wybrałam a efekt końcowy metamorfozy wkrótce i wtedy też postaram się podzielić z Wami wskazówkami jak nie zwariować przy aranżowaniu przestrzeni dla małego obywatela ;)