14 maja 2015

Skandynawskie pokłady wyobraźni...










  Po pierwsze dziękuję Elle Decor za to, że będąc na macierzyńskim dba o moje pokłady wiedzy. Bo czas karmienia mojej córki to dla mnie czas na dobrą lekturę ;)
 I w ten oto sposób powstał ten post. Czytając artykuł  poświęcony Orli Kiely (irlandzka designerka, której desenie zna chyba każdy) uświadomiłam sobie, że nawet minimaliści otarli się podczas swojej egzystencji o wzór, deseń czy grafikę, która postała w głowie jakiegoś wizjonera. 
Dla mnie tekstury, stworzone przez twórców skandynawskich są mistrzostwem świata. Bo w swojej nienachalnej formie trafiają do wielu a do tego są ponadczasowe. 
Niezależnie od tego czy mam na myśli wzornictwo norweskie, które mi osobiście kojarzy się ze świąteczną atmosferą ( jelenie, choinki, szarość z czerwienią i bielą ) czy też szwedzki i duński klimat, który z kolei dla mnie łączy się doskonale z wiosną i latem (mam na myśli wszelkie tekstury w pastelowych odcieniach). Dla mnie wszystkie zasługują na gromkie brawa. Obecnie większość przeciętnych zjadaczy chleba (w tym ja) potrafi patrząc na poduszkę, dywan bądź koc z mocno graficznym czarno białym wzorem (krzyż, trójkąt czy zygzak) stwierdzić, że wywodzi się on z twórczej Skandynawii. 
I chociaż zawsze zdawało mi się, że wzory są nie dla mnie i odbiegają od mojego poczucia estetyki to odszczekuję wszystko, gdyż skandynawskie skradły moje serce i tak już chyba zostanie ... 
A wam który wzór najbardziej przypadł do gustu ?
A może wszystkie ?

Marta


photo by pinterest