19 maja 2015

Wood and white ...



















Końcówka maja przed nami a na dworze ni widu ni słychu ładnej pogody. Gdzieś pojedyncze dni dostarczały nam troszkę słońca, żeby już kolejnego dnia poczęstować nas wietrzyskiem i zimnem. I tak oto niedopieszczeni pogodowo, spędzamy czas w naszych czterech ścianach zamiast wygrzewać się na słoneczku. 
Ale żeby w tych naszych domach było równie przyjemnie warto wprowadzić do wnętrza naturę. I nie mam tu na myśli kwiatów w doniczce (choć je bardzo lubię). Chodzi mi bardziej o naturalne zaaranżowanie (jak kto woli umeblowanie) przestrzeni tak abyśmy czuli się w niej dobrze. Ja osobiście czuję się dobrze w domu kiedy wszystko co w nim się znajduje jest przyjemne dla zmysłów.  Uwielbiam drewno w każdej jego odsłonie, choć najbardziej to na którym widać wszelkie pęknięcia, sęki, niedoskonałości. Lubię czuć pod dłonią jego strukturę. Przyjemność sprawia mi również obcowanie wśród naturalnych tkanin- len, bawełna (nie przeszkadza mi kompletnie fakt, że potwornie się gniotą). Nie lubię kanap obitych skórą lub czymś co ma ją udawać. Nie wyobrażam te sobie w swoim domu lamp z kryształkami, koralikami i innymi udziwnieniami. Światło powinno ubierać dom w przytulność i dawać poczucie relaksu. Jak będę potrzebowałam poczuć się księżniczką to pojadę pozwiedzać Zamek w Książu. Dom ma być domem. Dla mnie granica pomiędzy domem a ogrodem powinna być zatarta na tyle na ile jest to tylko możliwe. Dlatego dzisiaj na dworze deszcz i słońca brak a ja przy szeroko otwartych drzwiach tarasowych, z kubkiem herbaty z miodem, nasłuchując jednym uchem czy nie budzi się moja Meliska a drugim śpiewu ptaków ,piszę ten post z nadzieją, że może ktoś z Was też tak jak ja w domu ceni sobie ponad wszystko naturalność. Ależ się poetycko zrobiło ;)

Marta




photo by pinterest