26 lipca 2015

lekkość bytu


O ile w meblach cenię sobie masywność, surowość formy oraz prostotę wykonania to już dodatki czy świeże kwiaty lubię w wersji light.
Kiedy pomagam komuś urządzać cztery kąty, tłumaczę wtedy, że nie sztuką jest trafić do dużej sieciówki i zakupić milionową kopie plastikowej dekoracji jaka szpeci już na pewno nie jeden dom. Wtedy właśnie słyszę argumenty po co kombinować skoro wszyscy to mają...
Otóż warto kombinować. Bo jeśli nawet dziesięciu "Kowalskich" będzie miało ten sam zestaw mebli i tą samą sofę to wykończenie ścian oraz właściwe dobranie ozdób (ja nazywam je dopełniaczami wnętrza) może sprawić że domy "Kowalskich" będą zupełnie inne tak jak inne są przecież ich charaktery i style życia. 
Jestem przekonana, że wnętrza romantyczne dużo lepiej przyozdobi prosty w formie wazon pełen polnych kwiatów niż sztuczne straszydła udające kwiaty albo zasuszony i zapomniany wiele lat temu bukiet...
I tak będzie w każdym stylu. Jeśli nie mamy możliwości finansowych żeby zakupić unikatowe dodatki od projektantów albo też zwyczajnie nie wiemy jak ugryźć tematykę wnętrzarską lepiej poradzić się kogoś kto dopnie całość. 
Wiem dobrze, że często własnoręcznie wykonana ozdoba lub zwyczajnie kawałek ziemi (tak nazywam wszelkie dekoracje przyniesione z lasu,łąki itp.) nadadzą domu lepszego klimatu niżeli przedmioty bez namysłu nabyte bo sąsiad też kupił ;) 
Nie bądźmy kopiami siebie nawzajem. Twórzmy własne wnętrza. I choć podstawa często będzie taka sama to poprzez dopełniacze uzyskujmy wyjątkowość naszych czterech kątów. 

Marta

















photo by Jasminhome
                 Remodelista.com
                 pinterest