29 września 2015

Bezpieczna przystań ...

Jakiś czas temu, jeszcze przed zrobieniem dyplomu z projektowania wnętrz, nie wyobrażałam sobie wnętrz w innym kolorze niż beżowy, okraszony solidnie naturalnym drewnem i na tym poprzestając. Tak tak nudny był mój żywot ;)
Obecnie potrafię sobie wyobrazić wnętrze w każdym kolorze, pod warunkiem, że wiemy jak ten kolor obronić. Jednak dla wielu z nas, są poza bielą dwa kolory stanowiące bezpieczną przystań. To takie zachowawcze organizowanie przestrzeni.
I tak jak z polityką, tak i tutaj mamy dwa obozy. Pierwszy to wszyscy, którzy jak ja kiedyś, nie wyobrażają sobie wnętrz bez kremowych ścian, dodatków drewnianych i wszystkiego co nie narzuca mocno określonego stylu. Natomiast drugi obóz to zwolennicy szarości, która dwa lata temu szturmem wdarła się na salony i pozostała do dziś, mocno akcentując się w naszych domach.Przy aranżowaniu wnętrza należy zachować równowagę kolorystyczną, bo łatwo stworzyć wnętrze mdłe w przypadku beżów oraz wnętrze smutne i przygnębiające w przypadku szarości.
Myśląc o tym poście, zastanawiałam się gdzie umieściłabym siebie w tym zestawieniu...
Musiałabym chyba utworzyć trzeci obóz - pomieszane z poplątanym ;) Bo tak jak cenię sobie we własnym domu biele, beże oraz drewno, to patrząc na niego z perspektywy czasu coraz więcej w nim szarości, zarówno w dodatkach jak i ubiorze, o włosach na głowie nie wspominając ;)
A może zwyczajnie do tego koloru trzeba dojrzeć?
Jestem ciekawa  do jakie obozu zaliczylibyście siebie...

Marta 

p.s. Stworzyłam dla Was takie dwa zestawienia dodatków, abyście łatwiej odnaleźli siebie w tych kolorach...